Miejsce do wypoczynku i modlitwy

Nasz dom w Sidzinie jest położony w malowniczym zakątku, w pobliżu lasów, pagórków, łąk i pól. W zaciszu zakonnego domu możesz przyjechać na swoją własną pustelnię, by odpocząć, pozbierać myśli, pobyć z Bogiem…

Obok domu znajduje się kościółek, w którym codziennie możesz uczestniczyć we Mszy św. W domu jest niewielka kaplica, gdzie czeka Ten, który zawsze ma dla Ciebie czas…

Pokoje są różne: duże i małe, nowoczesne i przytulnie drewniane; kuchnia domowa, pachnąca drewnem, wypiekami i pyszną domową herbatą komponowaną przez Siostry z tutejszych ziół zbieranych na polach.

Zasięg sieci komórkowych słaby, a nawet nikły, co daje prawdziwą szansę na pustelniczą izolację J

Dla dzieci, młodzieży i większych grup

W okresie wypoczynków możesz przyjechać tu z większą grupą rekolekcyjną, rekreacyjną czy wypoczynkową. Dom posiada trzy świetlice: plastyczną, telewizyjną i sportową,  jadalnię, pokoje 1-8 osobowe. Ogółem pomieści 45 wypoczywających. Na naszym terenie znajduje się ogród, altana i duże, ogrodzone boisko o gry w piłkę nożną, siatkówkę i koszykówkę.

Rezerwacje i dodatkowe informacje

Rezerwacji możesz dokonać telefonicznie

Koszt pobytu za dobę wraz z wliczonymi 3 posiłkami wynosi:

  • dorośli –  90 zł
  • dzieci w wieku 7-18 lat – 60 zł
  • dzieci do lat 7 – 45 zł

Dla tych, którzy lubią wycieczki i piesze wędrówki

Wieś Sidzina jest częścią gminy Bysta-Sidzina powstałej po odłączeniu Osielca w 1992roku. Jest wkomponowana w pasmo Polic: Cupel /887m npm/, Naroże /1063m npm/, Urwania /1158m npm/, Okrąglica /1239m npm/, Polica /1369m npm/. Jest położona u stóp Babiej Góry w Beskidzie Wysokim, w południowo zachodniej części Województwa Małopolskiego. Sidzinę w większości pokrywają lasy, które na łagodnych zboczach gór stwarzają możliwość oglądania malowniczych widoków. Jest to wieś, można by powiedzieć, ukryta wśród lasów i potoków, z dala od popularnych szlaków. Mała ilość turystów i przepiękne położenie, czyni to miejsce atrakcyjnym dla tych, którzy pragną ciszy i spokoju.

Nasz dom jest położony w niedalekiej odległości od atrakcyjnych miejsc związanych z religią i wielkimi Polakami. Można odwiedzić:

  • Wadowice – miejsce urodzenia św. Jana Pawła II ,
  • Kalwarię Zebrzydowską – znanego miejsca pielgrzymkowego z Sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej i Drużkami.
  • Suchą Beskidzką – z renesansowym zamkiem z XVI wieku i drewnianą karczmą Rzym, związaną z legendą o Twardowskim.
  • Chochołów – wsi zbudowanej regionalnym budownictwem z XVIII wieku.
  • Zubrzycę Górną – w której można zwiedzić Skansen.
  • Zakopane – stolicę Tatr.

Można też wyruszać na wiele szlaków turystycznych pieszych i rowerowych biegnących przez Sidzinę:

  • Szlak Papieski biegnący przez halę Krupową
  • Szlak czerwony – przejście pasma Policy fragmentem Głównego Szlaku Beskidzkiego,
  • Szlak niebieski – biegnący przez Sidzinę i Cupel z  Wysokiej do Koszówki,
  • Szlak zielony – z Sidziny przez Halę Krupową do Zawoi centrum
  • Szlak czarny – najkrótsze dojście do schroniska na Hali Krupowej z Sidziny Wielkiej Polany.

Więcej informacji dla miłośników historii Sidziny

                Drogi czytelniku, miałam napisać ten artykuł prosto i zwyczajnie, tak jak można znaleźć w każdym przewodniku, informatorze lub mapie. Czytając o Sidzinie i zbierając informacje zaczęło dręczyć moją głowę nieustanne pytanie:

Jaką tajemnicę skrywa w sobie Sidzina, że wraz z Jej poznawaniem, tak wiele się rodzi pytań bez odpowiedzi?

                Będę chciała przez ten artykuł przybliżyć tobie czytelniku zarys skomplikowanych dziejów Sidziny. Jednak odpowiedź na to pytanie zależy od ciebie. Pytania jakie mi cisną się w głowie są:

  1. Dlaczego w dziejach Sidziny jak wiele jest wzlotów i upadków?
  2. Dlaczego tak wielkie postacie pochodzące z Sidziny lub w niej pracujące giną w mrokach historii?
  3. Dlaczego to przepiękne miejsce jest tak mało znane?

                Pierwsze wzmianki o Sidzinie, położonej u podnóży Pasma Polic, od strony wschodniej sięgają początków XIV w. i są związane z legendą o królu Władysławie Łokietku i jego synu Włodzimierzu zwanego Miłoszem, któremu miał za karę zbudować zamek w tutejszych lasach. Brakuje jednak dokumentów na ten temat, jednak starsi mieszkańcy Sidziny pokazują miejsce gdzie znajdują się ruiny fundamentów tego zamku. Lokacji wsi dokonano w dniu 23 kwietnia 1563 roku. Chłop Maciej Goryl na sejmie w Piotrkowie otrzymał z rąk króla Zygmunta Augusta przywilej, na podstawie, którego udzielono mu pełnomocnictwa na założenie w lesie nazwanym Miłoszowa – wsi zwanej odtąd Miłoszową. Jako wieś królewska należała do zamku w Lanckoronie i podlegała jego zwierzchnictwu. Udało się w ten sposób królowi wyprzedzić Węgry w staraniu o te przygraniczne w owych czasach tereny. Nazwę wsi Miłoszowa zamieniono później na Sidzina. Nazwa wsi Sidzina może się wywodzić od porastającego te tereny sitowia- gwarno zwanego- siciną lub od sydzenia – dawnej metody pozyskiwania soli. Odparowywano wodę z solanki. Poparciem dla drugiego pochodzenia nazwy wsi jest fakt występowania na terenie Sidziny do dnia dzisiejszego słonych źródełek o bardzo dużym zasoleniu. Przez Sidzinę jako wieś pograniczną prowadził  szlak handlowy na Węgry, szczególnie uczęszczany przez kupców pragnących ominąć komory celne w Nowym Targu.

                Jak odnotowano w  aktach wizytacji z 1598 roku pierwszy kościół w Sidzinie został zbudowany około 1582 roku. Historię powstania tej świątyni głosi również miejscowa legenda, według której materiały budowlane i część wykonanej pracy w cudowny sposób miały przenosić się nocą na Górkę Błachuta z Borów Mikowych, gdzie rozpoczęto budowę. Robotnicy dwukrotnie przystępowali do pracy w Borach Mikowych, jednak jej efekty nocą znów wracały na Błachutówkę. Ustawiona straż nocna miała zaobserwować, że to aniołowie przenoszą materiały budowlane w drugie miejsce. Czwartego dnia pracę przeniesiono już ostatecznie na Górkę Błachuta. Po dwóch latach budowlę ukończono i nakryto gontem.

Dziwne w tym kościele było to, że w dokumentach kurii widnieje jako kościół nie konsekrowany. Jest jednak dokładnie opisany jego wygląd. Nie ma dokumentów dotyczących jego dalszych dziejów.

                Ludność Sidziny jak podaje Kazimierz Leśniak trudniła się głównie rolnictwem i wieloma zajęciami, które przy nie urodzajnej ziemi pozwalały przetrwać. Do zajęć w tamtym okresie należało jeszcze: hodowla, młynarstwo i przetwórstwo drewna.

                Na początku XVI ludność Sidziny, która przybyła na te tereny była pochodzenia Polskiego o czym świadczą imiona i nazwiska pomimo braku danych gdzie żyli wcześniej. Już wtedy ukształtował się ustrój rolny, który przetrwał do XX wieku. Polegał on na tym,

że każdy w ramach roli miał prywatny, składający się z najlepszych gruntów i położony blisko domu nadział ziemi. Położone dalej grunty stanowiły wspólnoty rolne, leśne i uprawne. Pod koniec XVI wieku do nastąpiło rozwarstwienie ludności na bogatszych – kmiecie i ubogich- komornicy i zagrodnicy. Przyczyny tego stanu można znaleźć w dużym napływie ludzi z innych terenów. Wiek XVI był dla Sidziny okresem niezbyt ciężkim dzięki niewielkim obciążeniom feudalnym.

                Wszystko uległo zmianie w wieku XVII, kiedy magnacki ród Zebrzydowskich zwiększył obciążenia feudalne i ograniczył wolność osobistą. Musiano: płacić czynsz za użytkowanie ziemi i od gospodarstwa, dodatkowe opłaty za korzystanie z pól i lasów, składać rozliczne danin w naturze, płacić cło w komorze krakowskiej za handel, pracować na pańskim (24 dni w roku od rana do nocy), 4 razy do roku odwozili sól na Śląsk i do Tarnowskich Gór, przez 6 dni w roku dostarczali okorowane pnie drzew (tramy) i tarcicę do Krakowa, oraz  drzewo do zamku w Lanckoronie. Był to bardzo trudny wiek dla mieszkańców Sidziny. Tym bardziej zdumiewa fakt, że ludzie zbudowali drugi kościół.

                Faktem odnotowanym w aktach wizytacji biskupiej jest drugi kościół w Sidzinie, którego budowę ukończono przed 1646 rokiem. Był to mały kościół jednonawowy, bez malowideł, nakryty płaskim stropem. Posiadał wieżę przylegającą do kościoła od zachodu

i prezbiterium do północy. Budowa kościoła w tak trudnym okresie dziejów Sidziny może świadczyć o głębokim przywiązaniu do Kościoła i wiary oraz wielkiej pracowitości ludności zamieszkującej te tereny. W tym okresie pojawił się obraz Matki Bożej Sidzińskiej. Legenda, która opisuje przybycie obrazu do Sidziny jest nie prawdziwa ponieważ znawcy oceniają powstanie obrazu na lata późniejsze niż w legendzie. Wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem jest obrazem bizantyjskim z wpływami łacińskimi. Powstał prawdopodobnie w Dalmacji w XIV, a najpóźniej na początku XV wieku. Wizerunek jest namalowany na desce cedrowej, częściowo temperą, a częściowo farbą olejną. W jaki sposób znalazł się w Sidzinie nie wiadomo ze względu na brak dokumentów w tej sprawie.  W połowie XVII wieku, miedzy 1655-1674 zaprowadzono tu bractwo różańcowe. W początkowym okresie obraz znajdował się w kaplicy przy cmentarnej. Dopiero w 1807 roku został przeniesiony do kościoła

i umieszczony w głównym ołtarzu. W opinii historyków i znawców sztuki obraz odznacza się wysokim kunsztem artystycznym. Jednak nie został uwzględniony w katalogu zabytków sporządzonym w 1933 roku. Przyczyną jest fakt, że w roku 1870 został zasłonięty nową drewnianą sukienką, a twarz Madonny przemalowano. W 1949 roku dzieło zostało poddane konserwacji, którą przeprowadził pan Tadeusz Zawadzki z Krakowa. W 1965 roku odnowiony obraz został uroczyście odsłonięty, a 15 lipca 1966 roku otrzymał z rąk ks. bpa Juliana Groblickiego złocone korony jako votum milenijne za nieustającą pomoc i opiekę Maryi nad tutejszymi mieszkańcami. Cudowny obraz cieszy się wielką czcią u miejscowej ludności oraz w sąsiednich parafiach z Orawy i dekanatu. Świadczy o tym ponad 400 wot ofiarowanych przez wiernych jako dowód wdzięczności za otrzymane łaski.

                 Warto wspomnieć z tamtego okresu obronę Sidziny przed Szwedami w grudniu 1655 roku. W potyczce ze Szwedami zginęło trzech Sidzinian i 12 Szwedów. Kilku Szwedów, którzy byli ranni po wyleczeniu pozostali w Sidzinie i założyli tu swoje rodziny. Za dzielną postawę przesłał król dla Sidzinian podziękowanie i cztery sadzonki dębów. Dęby te posadzono 3 na roli Lipowej, gdzie rozegrała się bitwa a czwarty na cmentarzu. Dęby te rosną do dnia dzisiejszego.

                Wiek XIX był dla Sidziny pełen wzlotów i upadków. Na podatny grunt padł tutaj do tej nędzy galicyjskiej, Józefinizm.  Był to panujący w Galicji po rozbiorach system polityczno kościelny, dążący do stworzenia z licznych narodów wchodzących w skład Cesarstwa Austriackiego jednolitego organizmu państwowego. Cel ten chciano osiągnąć przez jednolity język i kulturę niemiecką oraz zmniejszenie wpływów na ludność Kościoła Katolickiego.

Na ziemiach zaboru austriackiego józefinizm polegał na:

  • Zastąpieniu administracji Polskiej, urzędnikami carskimi, którzy mówili tylko językiem niemieckim
  • Podporządkowaniu kościoła absolutnej władzy świeckiej czyli Józefowi II
    • w 1780 powołano komisję do zniesienia klasztorów
    • aktem prawnym z 11.04. 1780 roku zakazano wszystkim klasztorom kontaktów z zagranicznymi zarządami, zniesiono jurysdykcję nuncjusza apostolskiego
    • akty prawne z 1781 i 1783 zabraniały duchownym wszystkich stopni porozumiewania się ze Stolicą Apostolską i zagranicznymi ośrodkami kościelnymi bez pozwolenia rządu.
    • cenzurze państwowej poddano dekrety papieskie, zarządzenia biskupie, kazania itp.,
    • zabroniono wszelkich procesji oprócz Wielkanocy i Bożego Ciała’
    • zabroniono pielgrzymek do Rzymu i Ziemi Świętej,
    • szczegółowo opisano sposób działania parafii, czego pilnowali odpowiedni świeccy urzędnicy,
    • 21.06.1784 roku zniesiono wszystkie bractwa religijne,
    • zlikwidowano wszystkie seminaria diecezjalne, powołując w ich miejsce seminaria generalne. Było to wychowanie kapłanów w duchu liberalnym z podręczników z teoriami protestanckimi.
  • Wprowadzono prawo propinacji i przymus propinacyjny, właścicielami ziem, gorzelni i karczm mogło być tylko ziemiaństwo i z tego czerpać zyski,

                Bieda materialna w Sidzinie pogłębiała się z każdym rokiem, a do tego doszła epidemia cholery w 1830 roku w wyniku której zmarła duża część ludzi . Głód i ubóstwo miały znaczący wpływ na upadek moralny Sidzinian. Jednak Opatrzność Boża i Matka Boża Sidzińska nie pozwoliła na całkowite zatracenie tego ludu. W 1834 roku do Sidziny przybywa Jan Vianey Podhala ks. Wojciech Blaszyński. Urodził się 14 kwietnia 1806 roku w Chochołowie w rodzinie góralskiej. Chciał leczyć ciała i zostać lekarzem, jednak Bóg tak pokierował jego życiem, że został po wielu trudnościach księdzem aby leczył dusze ludzi. Ksiądz Blaszyński, który ukończył seminarium generalne we Lwowie w 1833 roku z wynikiem celującym,  nie uległ truciźnie józefinizmu dzięki temu, że swoją formację oparł na osobistej pracy, modlitwie, pobożnym czytaniom niż wykładom teologicznym w duchu józefińskim.   Po wyświęceniu na kapłana na pierwszą parafię zostaje skierowany do Makowa Podhalańskiego. Już w Makowie zauważył ten gorliwy pasterz, że z ciemnoty religijnej płyną u tego ludu występki i zbrodnie.  Ksiądz J. Górka cytuje za manuskryptem X. Pixy, kazania jakie głosił w tamtym okresie ks. Blaszyński. Przestrogi Ks. Blaszyńskiego były łatwe do pojęcia i powoli wnikając do duszy grzeszników przemieniały je. Wszystkie talenty i dary  którymi obdarzył go Bóg przynosiły zbawienny skutek. Ciężką pracę łączył z gorliwą modlitwą za zatwardziałych grzeszników. Ludzie zaczęli tłumnie przychodzić na jego nauki i do spowiedzi. Makowianie nazywali go aniołem z nieba zesłanym.  Następnie w roku 1834 zostaje wikarym w Sidzinie jako pomoc przy chorym księdzu Stramskim, który był pierwszym proboszczem erygowanej w 1837 roku parafii. Ks. Stramskim według miejscowej tradycji był zapalonym rolnikiem i najpierw w gospodarstwie plebańskim a następnie wśród Sidzinian dokonał odrodzenia gospodarczego. W Sidzinie został wybudowany  trzeci murowany kościół p.w. Św. Mikołaja. Budowano go w latach 1815-1825. Świątynię poświęcił 16 lipca 1815 ksiądz Ignacy Machayski, proboszcz z Suchej Beskidzkiej, a konsekrował ją 3 maja 1825 biskup tarnowski Grzegorz Tomasz Ziegler. Kościół został zbudowany w stylu łączącym elementy baroku i klasycyzmu, zwanym stylem kościołów józefińskich z wieżą w fasadzie.  Ksiądz Wojciech Blaszyński zaobserwował, że z tego miejsca trzeba albo uciec albo ciężka pracą go zmienić. Uznanie u ludzi Sidzińskich miał ten kto był bardziej awanturniczy itp. W Sidzinie było w tym czasie już siedem karczm. Ks. Wojciech Blaszyński po przybyciu do Sidziny i po zapoznaniu się z ciemnotą i demoralizacją (pijaństwo, kradzieże, zabójstwa, rozpusta itp.) tego ludu, z wielką gorliwością zabrał się do pracy duszpasterskiej. Najpierw poprzez kontakty indywidualne nauczał ludzi czytania i pisania. Prowadził także naukę katechizmu aby przygotować ich do sakramentów zwłaszcza sakramentu spowiedzi. Dzięki umiejętności w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi, darowi przekonywania i autentycznej trosce duszpasterskiej jego katechezy indywidualne były bardzo skuteczne. Sposób w jaki Ks. Blaszyński prowadził duszpasterstwo jest bardzo dobrze opisany przez ks. Jakuba Górkę, który pisząc biografię Ks. Blaszyńskiego w 1914 roku docierał do nieistniejących dziś źródeł jakim było świadectwo ludzi, którzy znali Go osobiście. Ksiądz Blaszyński katechizował, głosił kazania, ale głównym Jego zadaniem było spowiadanie ludzi. Ponieważ zauważył, że wielu ludzi przez brak odpowiedniej wiedzy odbywało spowiedź źle lub nieważnie i że problem ten trwał nie raz długie lata nawoływał i przygotowywał do spowiedzi generalnej tzn. z całego życia. Był jedynym kapłanem w okolicy spowiadającym ludzi codziennie i z odpowiednim przygotowaniem (nawet podczas spowiedzi). Do Sakramentu spowiedzi przybywali do niego ludzie z bardzo daleka : z Orawy, Podhala, Starego Sącza o nawet spod Tarnowa. 

                Ludzi było coraz więcej, spowiedź jednego człowieka trwała długo, a czasu już nie starczało. Ks. Blaszyński pilnie potrzebował pomocników. Postanowił, że w czynnościach, których nie musi czynić kapłan potrzebuje pomocy. Ks. Blaszyński więc wyuczył kilka zdolniejszych kobiet  prawd wiary, wyegzaminował je i nieuków posłał do nich, aby nad nimi pracowały i wyłożyły im zasady wiary świętej, a zwłaszcza naukę o Sakramencie Pokuty. Nie tylko kobiety używał do tej pracy, ale i pojętniejszych mężczyzn.  Nauka odbywała się przy kościele i w domach prywatnych katechetów. Ten ruch apostolstwa świeckich nazwano później sidziniarstwem, natomiast przez ludzi złośliwych sektą sidziniarzy.  Katechetki ludzie zaczęli nazywać Sidziniarkami. Były one jak je nazwał Święty Jan Paweł II w Kalwarii Zebrzydowskiej w 1979 roku porównując je do przewodników kalwaryjskich że to jest jakiś szczególny prototyp, apostolstwa świeckich, tak jak takim prototypem niedaleko stąd były sławne Sidziniarki Ks. Blaszyńskiego.  Jednak ta działalność ks. Blaszyńskiego napotykała na wielkie trudności i niezrozumienie wśród duchowieństwa. Do dzieł Ks. Blaszyńskiego należy jeszcze dodać założenie Szkoły w Sidzinie w której sam uczył a potem przekazał to zadanie organiście. Wskrzesił w swojej parafii Bractwo św. Szkaplerza i sam się do niego zapisał.

                 Wydał ks. Blaszyński wojnę pijaństwu w swojej parafii zakładając Bractwo Trzeźwości zaraz po ukazaniu się i wejściu w życie pozwolenia na jego działanie. Dzięki kazaniom i spowiedziom u Ks. Blaszyńskiego abstynencję ślubowała cała ludność Sidziny. Ostatnia karczma upada z powodu braku klientów. Po Powstaniu Chochołowskim w 1846 roku w którym górale stanęli przeciwko zaborcom Ks. Blaszyński traci ojca. Górale Chochołowscy po upadku powstania z tego powodu znosili wielkie cierpienia. Ks. Blaszyński, proboszcz w Sidzinie, bolał nad przykrą dolą rodaków swoich. Do polityki nie mieszał się wcale, zajęty duszpasterstwem i wyczerpany pracą kościelną. Miał on to przeświadczenie, że dobrym patriotą jest ten, kto jakkolwiek nie nawołuje do zbrojnych ruchów, pracuje usilnie nad ludem, tępi z pośród niego pijaństwo i inne zgubne nałogi. Oddany zupełnie swej parafii, myśli i o biednych góralach chochołowskich, pragnie im piękną wystawić świątynię na chwałę Boga i pożytek dusz.

                Pokojowe nastawienie Ks. Blaszyńskiego do drugich nawet nieprzyjaciół motywowane miłością bliźniego najlepiej pokazuje przykład Awita Wilkoszewskiego, właściciela dóbr w Toporzyskach koło Sidziny, gdy powstrzymuje swoich parafian przed udziałem w buncie i wraz z Sidzinami  udziela schronienia rodzinie Wilkoszewskich. Po tych wydarzeniach szlachcic Wilkoszewski, zagorzały przeciwnik Ks. Blaszyńskiego, za to że pozbawił go dochodów ze sprzedaży alkoholu stał się jego gorącym przyjacielem.

                Jeżeli chodzi o podjęte przez ks. Blaszyńskiego postanowienie wybudowania kościoła w Chochołowie to upłynęło kilka lat nim rozpoczął budowę w 1853 roku. Pracę nadzorował raz w tygodniu latem i jesienią osobiście a podczas jego nieobecności nadzór prowadziła mieszkająca w Chochołowie jego rodzina. Budowa ta napotykała wiele trudności, które Ks. Blaszyński okupował wielkim cierpieniem. Oszczerstwa, obmowy i donosy na Ks. Blaszyńskiego  do biskupa były coraz częstsze. Na początku skuteczne bronił prawdy przed komisją biskupią, przy dalszych kłamstwach na niego do biskupa, zwłaszcza przez proboszcza z Chochołowa postanawia milczeć. Historię budowy kościoła w Chochołowie i życie Ks. Blaszyńskiego wzruszająco opisuje Jan Dobraczyński w wydanej w 1954 roku książce Kościół w Chochołowie. Do książki Dobraczyńskiego należałoby dodać jeszcze to, że będący na pogrzebie przyjaciel Ks. Blaszyńskiego Awit Wilkoszewski, właściciel dóbr toporzyska po  wysłuchaniu przewrotnych mów na pogrzebie  w obronie prawdy napisał wiersz, sławiący życie i cnoty świętego kapłana.

                Dlaczego ten zapomniany kapłan jest tak bardzo aktualny dzisiaj? Właśnie wyszło zarządzenie  Stolicy Apostolskiej na temat parafii. W instrukcji Kongregacji ds. Duchowieństwa Nawrócenie duszpasterskie wspólnoty parafialnej w służbie misji ewangelizacyjnej Kościoła, to do czego Stolica Apostolska nawołuje księży zwłaszcza proboszczów dzisiaj, swoim życiem i nauczaniem praktykował Ks. Blaszyński ponad 150 lat temu. Tajemnica ukryta jest w słowie wypowiedzianym przez Jana Pawła II o Sidziniarkach – prototyp. Widać że od przykładu i słów proroka jakim był Ks. Blaszyński do uznania przez kościół wiedzie daleka droga usłana cierniami. Wiele dzieł Ks. Blaszyńskiego przez kłamstwo i opór środowiska upadło: szkoła, katecheza Sidziniarek,  Bractwo Trzeźwości i spowiedź generalna. Tak łatwo językiem coś zburzyć lecz odbudować to trudna sztuka.

                 W dziejach Sidziny bardzo ważnym momentem była Wiosna Ludów z 1848 roku. Mimo że Sidzinianie nie wzięli udziału w wystąpieniu przeciw okolicznej szlachcie dwa lata wcześniej, to tym razem stanęli przeciwko zaborcom tworząc zbrojną milicję ludową, tzw. Gwardię ludową. W wyniku tych wydarzeń rząd cesarski dekretem z dnia 17.IV. 1848 roku zniósł powinności chłopskie a od 15.V uwłaszczył chłopów. Proces uwłaszczania chłopów był długotrwały i dopiero pod koniec XIX wieku chłopi zaczęli odczuwać jego pożyteczne rezultaty. Można powiedzieć, że dzięki odrodzeniu gospodarczemu przeprowadzonemu przez Ks. Stramskiego, odrodzeniu moralnemu i oświatowemu dzięki działalności Ks. Wojciech Blaszyńskiego i uwłaszczeniu chłopów Sidzina pod koniec wieku XIX była  przodującą wsią na Podhalu.

                 W tym ważnym okresie dla Sidziny przychodzi na świat kolejna wielka postać Sidziny, Jan Trzopiński. Przychodzi na świat 5 września 1855 roku jako syn Katarzyny Pociąg i Jana syna Błażeja Trzopa. Był siódmym z jedenaściorga dzieci. Został ochrzczony przez proboszcza Ks. Wojciecha Blaszyńskiego dnia 6 września 1855 roku. Zanim rozpoczął naukę w szkole parafialnej założonej przez ks. Blaszyńskiego pasał krowy i świnie. Jego nauczycielami pisania i czytania byli kolejni organiści: Michał Pasternak, Józef Ceremuga i Jan Ciapała. Jego katechetą był ks. Blaszyński. Za naukę Jana Trzopińskiego w szkole parafialnej rodzice musieli płacić rocznie 45 złotych. W dwa lata po tragicznej śmierci Ks. Wojciecha Blaszyńskiego szkoła ta upada. O dziecięcych latach Ks. Trzopińskiego wiemy niewiele. Jednak w jego dziecięcą dusze i pojęcie kapłaństwa kształtował Ks. Blaszyński. Świadectwo o tym znajdujemy w pracy magisterskiej ks. Stanisława Migasa, który przytacza wspomnienia ks. Trzopińskiego z tamtego okresu Pamiętam, jakbym dzisiaj widział, te niezliczone tłumy z różnych stron, a cały parkan naokoło kościoła założony tobołkami tego ludu. W nocy nieraz już północ nadchodzi – kościół nabity ludźmi, ksiądz kończy nauki i chce wychodzić – a w tej chwili wszyscy ludzie jak jeden podnieśli ręce w górę i wołali: Prosimy jeszcze, jeszcze… . Z tych wspomnień można wnioskować, że mały Trzopiński pilnie słuchał ks. Blaszyńskiego nawet po lekcjach do późna w nocy. Z tych samych wspomnień wiemy, że wszystkie dzieła i wydarzenia związane z ks. Blaszyńskim głęboko wryły się w pamięci chłopca i ukształtowały jego pragnienia i zamiary. W rok po śmierci ks. Blaszyńskiego w 1867 roku Ks. Jan Trzopiński kontynuuje naukę w najbliższej ludowej w Myślenicach. Rodzina oprócz czesnego musiała pokrywać koszty stancji i wyżywienia. Po ukończeniu szkoły w Myślenicach kontynuuje naukę w Gimnazjum św. Anny w Krakowie. Z powodu głodu, wycieńczenia i choroby, po wielu trudnościach egzamin maturalny zdaje jako ekstern w Gimnazjum św. Anny 18.03.1880 roku. Choć jest studentem nadzwyczajnym ( bez matury) wydziału Teologicznego Uniwersytetu i ponownie próbuje dostać się do seminarium duchownego w Krakowie. Po kolejnej odmowie bp. A. Dunajewskiego. Chce wstąpić do seminarium w Tarnowie, następnie próbuje w seminarium w Przemyślu. Wszędzie spotyka się z odmową. Jakie są przyczyny odmowy przyjęcia w czasie braku powołań. Nie wiadomo. Mnie zastanawia przez nikogo nie podejmowany wątek pochodzenia ks. Trzopińskiego ze Sidziny i Jego znajomość z ks. Blaszyńskim. Świętość ks. Blaszyńskiego za jakiego miał go lud Galicji musiała być szeroko znana. Jednak Jego życie stawiało kapłanom wielkie wymagania. Lepiej było dawać posłuch oszczerstwom na Jego temat i nic nie zmieniać w swoim życiu. Może pochodzenie ks. Trzopińskiego ze Sidziny i Jego znajomość życia ks. Blaszyńskiego były powodem odmowy przyjęcia? To tajemnica znana jedynie Bogu. Wreszcie po wielu odmowach zostaje przyjęty do Lwowskiego Seminarium Duchownego Obrządku Łacińskiego we Lwowie. Dnia

30 września 1881 roku zostaje przyjęty na trzeci rok teologii ( zaliczono mu pierwszy rok w Krakowie i drugi w Celowcu w Austrii). W seminarium tym pozostało wiele pozostałości józefizmu. By dobrze przygotować się do kapłaństwa klerycy musieli podjąć pracę nad samowychowaniem, wiele od siebie wymagać. Jan Trzopiński nie zmarnował tego czasu, dobrze przygotował się do święceń kapłańskich, które przyjął 29 lipca 1883 roku z rąk abpa Seweryna Morawskiego. Mszę święta prymicyjną w swojej rodzinnej Sidzinie odprawia

12 sierpnia 1883 roku. Pierwszą pracę jako wikary  podjął w Kamionce Strumiłowej, gdzie spotkał bardzo duże zróżnicowanie wyznaniowe ( katolicy, grekokatolicy i żydzi) i narodowościowe (Polacy 50%, Żydzi, Rusini i Niemcy). Doświadczał też trudności związanych z ilością wsi należących do parafii ( 41) i często pozbawionych kaplic i szkół. Przez trzy lata starał się sprostać tym wyzwaniom najlepiej jak umiał, jednak często musiał się pocieszać słowami Nie jestem sam. Bóg jest przy mnie, jeżeli Bóg ze mną, któż przeciwko mnie.  Gdy po trzech latach w 1886 roku zostaje skierowany jako administrator do Kochawiny jako pomoc dla schorowanego ks. Pietruszki, który w 1869 roku rozpoczął budowę kościoła dla cudownego obrazu Matki Bożej  Kochawińskiej, której kult wskrzesił po ciemnych latach józefizmu. Jak trudno naprawić to co zburzył józefizmu rękami źle uformowanych księży mógł się przekonać ks. Jan Trzopiński po przybyciu do Kochawiny. Zastał w Kochiwanie tą samą sytuację jaką pół wieku wcześniej zastał ks. Wojciech Blaszyński w Sidzinie. Dodatkową trudnością był niszczejący, niedokończony kościół. Podjął się tego nadludzkiego dzieła budowy i naprawy ufny w pomoc Matki Bożej Kochawińskiej i przekonany, że z pomocą Bożą podoła temu zadaniu podobnie jak ks. Blaszyński. Chciał ożywić ducha w parafii przez misje ludowe które głosili oo. Jezuici  w 1887 roku. Nie przyniosły one owoców nawrócenia ponieważ brała w nich udział niewielka ilość parafian. Trudności na jakie napotykał ks. Jan Trzopiński nie zrażały go lecz motywowały do jeszcze cięższej pracy dla Boga i ludzi.  Udało się ks. Janowi Trzopińskiemu z pomocą Maryi dokończyć budowy kościoła. Konsekracji  i przeniesienia cudownego obrazu do kościoła w Kochiwanie dokonano 1 września 1894 roku. Kolejne działania ks. Jana Trzopińskiego w Kochiwanie dokładnie przedstawia Ks. S. Migas w swojej pracy magisterskiej. Ja wspomnę jedynie o koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Kochawińskiej przez arcybiskupa lwowskiego Józefa Bilczewskiego dnia 15 sierpnia 1912 roku. W roku 1902 za zasługi dla Kochawiny uzyskał tytuł prałata domowego Ojca Świętego Leona XIII. W odpowiedzi na apel abpa Bilczewskiego wybudował w wioskach należących do jego parafii następujące kaplice:

  • W Daszawie – gdzie sprowadził księży Salezjanów z Oświęcimia i cztery siostry Rodziny Maryi do pracy w szkole i ochronce,
  • W Jaśkowcach – gdzie z propozycją objęcia pracy duszpasterskiej zwrócił się do ojców Franciszkanów , część zabudowań oddał Siostrom Franciszkankom Rodziny Maryi żeby prowadziły polską szkołę dla 70 dzieci i ochronkę
  • W Antonówce – otrzymali ją ojcowie Pallotyni.

                 Dnia 16 sierpnia 1902 roku dzięki spadkowi jaki otrzymał od ks. Proboszcza Pietruszki otworzył przytulisko dla sierot w Kochiwanie nad którym pieczę powierzył siostrom Służebniczkom Starowiejskim. Przyjmowano sieroty z różnych stron kraju w tym też z Sidziny. Siostrom Służebniczkom Starowiejskim powierzył też prowadzenie ochronek w Antonówce i Kutkorzu.

                W swej gorliwości duszpasterskiej chciał wybudować  w Sidzinie wielki zakład dla sierot (chłopców). 7 lipca 1910 r. pojechał Ks. Jan Trzopiński (1855-1933) i przedstawił ks. kard. Puzynie (1842-1911) plan wybudowania w Sidzinie wielkiego zakładu dla sierot (chłopców). Plan został zatwierdzony przez arcybiskupa, który uznał go za “…piękną i zbożną myśl”. Budowę rozpoczęto jesienią 1911r. Plan przewidywał wybudowanie 2-piętrowego domu i kaplicy, mogącej pomieścić 500 0sób. Cały zakład miał stanąć na gruntach rodziny ks. Jana. Budowa od samego początku napotykała wiele trudności, zwłaszcza ze strony miejscowego duszpasterza. Ogrom trudu towarzyszącego budowie sierocińca w Sidziniez całą ostrożnością opisał ks. Trzopiński  w liście do Konsystorza w Krakowie: Moja praca, chociaż maleńka, a tak bardzo poruszyła kapłanów i znalazła wielu przeciwników. Widać, że to dzieło Boże, skoro diabeł tak chce zepsuć i ośmieszyć.

                 Trudnym okresem w życiu Ks. Prałata Jana Trzopińskiego były lata I wojny światowej. W tamtych okolicach był to czas prześladowań, poniewierki i masowych mordów. Gdy Polska odzyskała niepodległość, nasilił się konflikt z Ukraińcami na tle narodowościowym. Abp Bilczewski w odezwie do duchowieństwa opisał zniszczenia

w archidiecezji lwowskiej. Z odezwy tej wyłania się obraz wielkich zniszczeń i masowych mordów. Jeszcze nie ustały echa tych działań a już nastał nowy ogrom cierpień wojna polsko-sowiecka w latach 1920-1921. W wyniku tej wojny zostało zniszczonych doszczętnie wiele miast i wsi. Wielu księży i Sióstr Zakonnych opuściło te tereny. Był jednym z nielicznych, którzy pozostali ze swymi wiernymi by nieść im pomoc materialną i duchową. W tym okresie miał do obsłużenia 8 parafii ruskich i trzy polskie. Wojska przechodzące przez Kochawinę uszanowały świętość tego miejsca i dlatego stała się ona miejscem azylu dla wszystkich potrzebujących, niezależnie od narodowości i religii. Działalność  patriotyczna ks. Prałata Jana Trzopińskiego, budowa wielu polskich kościołów, kaplic i szkół, sprowadzanie osadników polskich, jego troska o dobro duchowe grekokatolików nie spodobała się nacjonalistom ukraińskim, których wpływ na tym terenie rósł w siłę. Ks. Prałat Jan Trzopiński otrzymał nakaz opuszczenia Kochawiny.

                Udaje się do Sidziny i zamieszkuje w sierocińcu. Podczas półrocznego pobytu   w Sidzinie czuwa nad budową kościółka, odprawia Siostrom Służebniczkom i okolicznej ludności Msze Święte  i prowadzi działalność duszpasterską. Jednak sercem jest

w Kochiwanie i stara się listownie czuwać nad jej losami. Po wojnie wraca do Kochawiny.

                Po powrocie do Kochawiny, chciał by po nim sanktuarium zajął się ktoś odpowiedni. Po wielu trudnościach udało mu się sprowadzić ojców Jezuitów. Ojcowie Jezuici objęli parafię dopiero po jego śmierci w  czerwcu 1931 roku. Ksiądz Prałat Jan Trzopiński zmarł 8 stycznia 1931 roku i został pochowany w grobowcu postawionym po prawej stronie wejścia do kościoła. 

                Dziełem ks. Jana Trzopińskiego dla ludzi Sidziny był Dom dla osieroconych chłopców w którym dwie sale przeznaczono na filię  szkoły w Sidzinie Dolnej i kaplice zwaną kościółkiem dla okolicznej ludności. Do prowadzenia wszystkich tych dzieł sprowadził Siostry Służebniczki NMP ze Starej Wsi. Dnia 17 lipca 1919 r. przybyły do Zakładu w Sidzinie Siostry Służebniczki NMP ze Starej Wsi, by rozpocząć tu pracę nad dziatwą ochronkową, szkolną, by nieść pomoc chorym i zajmować się kościółkiem. Przyjechały późno wieczór. Tu zastały licznie zgromadzoną ludność miejscową, która oczekiwała przybycia Sióstr. Przyjęto Siostry chlebem i solą, a wszyscy cieszyli się, że doczekali się nareszcie ich przybycia. 24 lipca odbyło się poświęcenie domowej kaplicy, którego dokonał fundator Ks. Prałat Jan Trzopiński; po czym odprawił pierwszą Mszę św.  Odtąd codziennie odprawianą była Msza św. przez Ks. Prałata, aż do dnia Jego wyjazdu do Kochawiny, tj. do 4 listopada. Sióstr z początku było dwie w Zakładzie, a mianowicie: S. Róża Dziedzic (1869-1939),i s. Józefa Szczukowska  (1883-1946). Za 2 tygodnie przyjechała s. Emilia Kucharska  (1896-1929) organistka. Pomieszczenie, docelowo przeznaczone na salę ochronki, tymczasowo zostało urządzone jako kaplica. Siostry więc zajmowały się chorymi, porządkowały i urządzały dom.

                7 października przyjechała Przew. Matka Generalna Eleonora Jankiewicz (1872-1953)  z s. Wikarjuszką Ludwiką Walkowicz (1855-1939) w celu oglądnięcia budynku zakładowego. 4 listopada wieczorem przyjechała s. Stanisława Marczakówna (…), która miała objąć obowiązki w szkole. Naukę w szkole  rozpoczęła 1 grudnia.

                W tym też dniu rozpoczęta została kuchnia dla dzieci z darów amerykańskich. Korzystało z niej 100 dzieci. Porządek zajęć sióstr przez zimę był jednostajny. S. Przełożona odwiedzała chorych lub odprawiała chorych przychodzących do ochronki. Siostra Józefa gotowała dla sióstr i dla dzieci. S. Stanisława uczyła w szkole, a s. Edmunda Misiąg  (   ) pomagała s. Józefie w rozdawaniu obiadów dzieciom, chodziła często po wsi za furami i uczyła dziewcząt przedstawienia. Jedno przedstawienie odegrały dzieci szkolne w okresie Bożego Narodzenia    a jedno w okresie wielkanocnym.

                Zakład dla osieroconych chłopców  rozpoczął działalność 1 VI 1922 roku gdy przybyło pierwszych 35 chłopców. W dniu poświęcenia Zakładu i kościółka dnia 5 IX 1922 roku przebywało już w nim 70 chłopców. Od samego początku działania Zakładu Siostry zmagały się z bardzo dużymi trudnościami finansowymi, które mimo wielkiej zaradności sióstr były przyczyną zamknięcia Zakładu dla osieroconych chłopców w 1930 roku.

                Praca Sióstr w szkole trwała od 1grudnia 1919 roku do likwidacji w czasach PRL-u w 1951 roku. Nawet podczas II wojny światowej Siostry prowadziły tajne nauczanie. Odwaga Sióstr była tym większa, że Niemcy byli za ścianą. Siostra na lekcjach niemieckiego czytała dzieciom zakazane książki np. Krzyżaków H. Sienkiewicza. Władze komunistyczne najpierw zabroniły Siostrom nauczania przedmiotów świeckich. Jednak zwolnień dokonywano stopniowo. Ostatnią siostrę zwolniono w 1951roku. Szkoła została zamieniona w Szkołę Podstawową nr 2. Siostry jako właścicielki domu otrzymywały niewielkie pieniądze za wynajmowanie budynku. W 1993 roku katecheza wróciła do Szkoły i jedna siostra pracuje jako katechetka w szkole podstawowej i przedszkolu.

                Dzięki staraniom mieszkańców Górnej Sidziny, z Panem Janem Szczurkiem na czele w dniu 30.XII. 1999r. Ksiądz Prałat Jan Trzopiński, tutejszy rodak został uroczyście ogłoszony Patronem Szkoły Nr 2 w Sidzinie Górnej.

                Staraniem Rady Rodziców dla Szkoły Nr 2 w Sidzinie Górnej w roku  ufundowano sztandar z podobizną Ks. Prałata Jana Trzopińskiego. Z powodu małej ilości uczniów w roku 2012 zlikwidowano Szkołę Podstawową Nr 2 w Sidzinie Górnej. Część budynku dzierżawionego przez Szkołę oddano Siostrom Służebniczkom.

                Siostry podjęły też służbę chorym jako jedno z głównych zadań Zgromadzenia. Siostry służyły ludziom udzielając pierwszej pomocy przedmedycznej, dobrą radą i modlitwą o zdrowie. W pamięci ludzi z Sidziny pozostaje S. Małgorzata Dobosz, która posiadając szeroką wiedzę medyczną jako pielęgniarka i duże doświadczenie z pracy w Szpitalach ze sławnymi lekarzami potrafiła nieść skuteczną pomoc w nawet bardzo trudnych przypadkach. Do „ mateczki Małgorzaty” przychodzili ludzie w każdej potrzebie. W swojej służbie wykorzystywała też lecznicze właściwości ziół i gorącą modlitwę do Boga.

                Kaplica p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Zwana jest przez mieszkańców Sidziny Górnej Kościółkiem u Trzopa. Nazwa pochodzi od roli na której się znajduje – Trzopowej. Została wybudowana wraz z domem zakonnym Sióstr Służebniczek Starowiejskich NMP dzięki staraniom ks. Prałata Jana Trzopińskiego na Jego ziemi rodzinnej. Jest ona zbudowana na wzór kościoła Matki Bożej w Kochiwanie. Kaplica została poświęcona 5 września 1922 roku przez bpa Anatola Nowaka z Krakowa. Od tamtego czasu aż po dzień dzisiejszy siostry opiekują się kościółkiem i przeprowadzają potrzebne remonty. Do kościółka Siostry otrzymały kapelana do odprawiania mszy świętych w 1925 roku.

W latach 1929-1938 nie było kapelana. Siostry musiały chodzić do oddalonego o 3 kilometry kościoła parafialnego. Jednak Opatrzność Boża czuwała nad Siostrami przysyłając im księży na wypoczynek, którzy w kościółku mogli celebrować Mszę świętą. Odpoczywał tu ks. Prałat Jan Trzopiński i pochodzący z sąsiedztwa ks. Michał Kordel.

                Ksiądz dr Michał Kordel. Jest to postać bardzo ważna dla rozwoju liturgiki. Jest nazwany prekursorem odnowy liturgicznej. Urodził się 3 grudnia 1892 roku w Sidzinie, w ubogiej rodzinie chłopskiej Kazimierza Kordela i Anny z domu Szpak. Pierwsze nauki pobierał w czteroletnie szkole ludowej w Sidzinie. Szkoła założona przez ks. Blaszyńskiego przestała istnieć w 1868 roku, ks. Sowicki widząc wielką potrzebę oświaty u tego ludu wybudował szkołę ludową, którą poświęcono 15 sierpnia 1886 roku. Następnie kontynuował naukę w zakresie gimnazjalnym w Zakładzie Salezjanów w Oświęcimiu i Gimnazjum

św. Anny w Krakowie. W 1914 roku zdobył świadectwo maturalne, wstąpił do krakowskiego seminarium duchownego i rozpoczął studia na wydziale teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po ukończeniu studiów dnia 16 czerwca 1918 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bpa Adama Stefana Sapiehy.  Jako pierwszy Sidzinianin zdobył tytuł doktora teologii na Uniwersytecie Jagiellońskim  w Krakowie w 1922 roku. Już jako ministrant interesował się liturgią, dlatego dalsze studia między innymi w Orientalistycznym Instytucie Papieskim w Rzymie w latach 1925-26. Od 1 października 1927 roku był starszym asystentem Wydziału Teologicznego UJ. W tym okresie założył wraz z ks. Janem Korzonkiewiczem w grudniu 1928 roku Towarzystwo Miłośników Liturgii pod patronatem św. Grzegorza. Od tego momentu całe jego życie koncentrowało się wokół liturgii. Wiedząc jak wielką rolę w życiu chrześcijanina odgrywa świadome uczestnictwo w liturgii, rozpoczął wydawać własnym kosztem czasopismo liturgiczne ( pierwsze w Polsce), Misterium Christi, które po 6 latach, ze względu na brak środków finansowych przekazał Akcji Katolickiej w Poznaniu. Miłość do liturgii, którą płonął chciał przekazać innym. Chciał by duchowni i wierni coraz lepiej poznawali i rozumieli liturgię. W tym celu nawiązał kontakty naukowe z benedyktyńskimi ośrodkami liturgicznymi Europy. Jako pierwszy dla przybliżenia liturgii wiernym i duchownym w 1930 wydał Służbę Bożą, gdzie tłumaczył z łaciny na język polski i wyjaśniał teksty mszalne na poszczególne niedziele roku liturgicznego. Następnie wydał Mszalik ruchomy (1932), Mszał niedzielny i świąteczny ( Kraków 1935). Do pomocy Polskim Katolikom w posługiwaniu się Mszałami wydawał kalendarz w których tłumaczył wiele kwestii liturgicznych. Prowadziły one do pobożnego, świadomego i pełnego udziału w liturgii kościoła. Trzeba wspomnieć , że były to pierwsze tłumaczenia mszału z łaciny na język polski na wiele lat wcześniej niż Sobór Watykański II. Ten żarliwy apostoł liturgii chciał, by nie tylko inteligencja i duchowieństwo ale i prosty lud nie znający łaciny mógł rozumieć i zachwycić się pięknem tekstów liturgicznych. Odnowa liturgiczna ks. Dr Michał Kordela miała na celu Mszę Świętą, Liturgię godzin i Pismo Święte.  Ks. Dr Michał Kordel był niezmordowany w swojej pracy twórczej, znał kilka języków obcych i nagromadził bardzo wiele cennych książek prawie we wszystkich językach europejskich. Oszczędzał nawet na jedzeniu i ubraniu by je zakupić. Wielką pomocą dla niego był ks. Prałat Jan Trzopiński, który był jego przyjacielem. Nic w tym dziwnego gdyż obaj pochodzili z sąsiednich ról

w Sidzinie Górnej. Ksiądz dr Michał Kordel mieszkał po sąsiedzku  Kaplicy U Trzopa, którą budował ks. Trzopiński. Każde wakacje kleryckie i kapłańskie ks. Michał Kordel, spędzał w Kochiwanie u swego przyjaciela ks. Trzopińskiego. Ksiądz dr Michał Kordel napisał ponad 216 publikacji w różnych czasopismach podpisanych często inicjałami. Chciał w ten sposób wykorzystać każdą okazje i środki do propagowania odnowy liturgicznej. Przygotowywał także pracę rehabilitacyjną, którą przerwała nagła śmierć 19 sierpnia 1936 roku. Był człowiekiem gór dlatego wychowany w pięknie Sidzińskiej przyrody każdą chwilę wakacji wykorzystywał na podziwianie  i kontemplowanie dzieł Bożych spacerując po Sidzińskich górach. Bóg powołał go do siebie pod szczytem Urwanicy, gdzie znaleziono go martwego 19 sierpnia. Komisja lekarska stwierdziła zgon od udaru słonecznego. Miał wtedy dopiero 44 lata. Już po jego śmierci ukazał się w Krakowie w 1936 roku Mszał rzymski w polskim przekładzie, wydanie zupełne, na wszystkie niedziele, święta i dni całego roku kościelnego. Dziełem życia ks. Dr Michała Kordela zajął Przemyski ksiądz J. Sroka. W swojej 806 stronicowej monografii zgłębiał fenomen polskiej odnowy liturgicznej ks. Korzonkiewicza i  ks. Dr Michała Kordela. Jest to jednak praca wydana w 1973 roku w języku francuskim i do tej pory nie przetłumaczona na język Polski. Wydaje się, że ten wielki Polak jest bardziej znany na zachodzie niż w Polsce.

                Trzech wielkich ludzi związanych z Sidziną łączy to, że mimo wielkich zasług dla ludzi, Ojczyzny i Kościoła pozostają zapomniani. Taka jest droga proroków, którzy wyprzedzają swoje czasy. Sidziniarki ks. Blaszyńskiego są  dziś obecnie w Kościele jako ruch świeckich. Kościółek w Sidzinie Górnej ks. Prałata Jana Trzopińskiego, pięknie odnowiony, gromadzi prawie całą ludność Sidziny Górnej na niedzielnej eucharystii. Natomiast liturgia odprawiana w języku polskim pomaga ludziom brać w niej czynny udział. Chodź te trzy wielkie osobowości Sidziny, zostały zapomniane to ziarna zasiane na tej ziemi przyniosły piękny plon. Już widać pierwsze przebłyski odrodzenia duchowego, którego są niedościgłym wzorem. Gdyby nie oni to nie wiadomo jaka byłaby Sidzina? Na pewno brakłoby wielu rzeczy dobrych. Każdy człowiek jest ważną cegiełką w historii danej miejscowości, a tych trzech kapłanów zmieniło ją bardzo. Ich wielkość docenił Związek Podhalan w Sidzinie odsłaniając 26. 04. 1998 roku tablicę ku ich czci. Dzisiaj, każdy człowiek przybywający do Sidziny może korzystać z owoców ich pracy.

                21 listopada 1999 roku poświęcona została tablica pamiątkowa ku czci Księdza Prałata Jana Trzopińskiego i odprawiona Msza św. koncelebrowana  przez Ks. Proboszcza Franciszka Jeziorczaka i Ks. Antoniego Badyla oraz Księży pochodzących z Sidziny: Ks. Józefa Szramka i Ks. Stanisława Migasa, który wygłosił okolicznościowe kazanie. Tablica została umieszczona na ścianie zewnętrznej przy wejściu do kościoła.

                Wiek XX dla ludności Sidziny był czasem wielu wyzwań. Ludzie z Sidziny Górnej budowali kaplicę i dom dla sierot (zakład). Wielu biednych Sidziniaków sprowadzonych przez ks. Trzopińskiego osiedliło się na terenie parafii Kochawińskiej. Ludzie, którzy pozostali w Sidzinie gospodarowali na ziemiach będących ich własnością tylko w teorii. Pod koniec XIX wieku dobra Sidzińskie przeszły na własność żywieckich Habsburgów. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Habsburgowie przekazali Sidzinę Polskiej Akademii Umiejętności. Nie wiadomo, kiedy Sidzina została samodzielną Gminą. W 1933 roku wyszły nowe przepisy, że gmina musi liczyć minimum 4000 mieszkańców. Sidzina miała w tym okresie 2800 mieszkańców. Pomimo bardzo dobrze uzasadnionego memorandum by gmina pozostała samodzielna, została jednak włączona do gminy zbiorowej w 1934 roku. W ten sposób powstała gmina zbiorowa Sidzina, Bystra, Osielec z siedzibą w Bystrej.

                Ludność Sidziny była często nawiedzana przez różne nieszczęścia. Częste były powodzie, gradobicia i pożary. W czasie pożaru z 1911 roku spalił się dach kościoła wraz z dzwonami.  Biedna ludność, która wielkim wysiłkiem zakupiła nowe dzwony do kościoła znowu utraciła je podczas konfiskatę przez zaborcę austriackiego podczas I wojny światowej. Gdy więc Niemcy chcieli wywieźć trzecie dzwony z Kościoła podczas II wojny światowej Sidzinianie z narażeniem życia ukryli je i wyjęli dopiero po zakończeniu wojny. Te dzwony biją do dnia dzisiejszego. W lasach Sidzińskich aktywnie działały oddziały Armii Krajowej.

                Wśród licznych dzieł z tamtego okresu należy  wymienić schronisko na hali krupowej. Zostało wybudowane w 1936 roku przy współpracy Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Jordanowie i Oddziału PTT w Łodzi przez prof. Kazimierza Sosnowskiego. Pierwotnie nosiło nazwę schroniska na Policy. Przyjmowało nie tylko turystów lecz także w czasie wojny partyzantów polskiego ruchu oporu. Niemcy zburzyli schronisko w 1943 roku. Do odbudowy przystąpiono 26 czerwca 1955 roku. Ponownie otwarto schronisko 9 października 1955, które po licznych modernizacjach i przebudowach działa do dnia dzisiejszego. 

Związek Podhalan działający w Polsce od 1919 roku w Sidzinie został utworzony dopiero w 1997 roku. W dniu 14 września 1997 roku odbyło się zebranie założycielskie Oddziału Związku Podhalan w Sidzinie. Dzięki jego zaangażowaniu i współudziale w roku 2000 zorganizowano Światowy Zjazd Górali Polskich na Hali Krupowej. Wydarzenie to dało początek corocznej, sierpniowej imprezie Juzyna na Holi. Pan Maciej Motor- Grelok na łamach Gazety Parafialnej Sidziniarka, przedstawił Sidzińskie nazewnictwo miejsc, w kilku numerach tej gazetki Parafii Rzym.-Kat. Św. Mikołaja Biskupa w Sidzinie przedstawił też Słownik Gwarowy Górali Babiogórskich.  

                Pan Adam Leśniak rozpoczął organizować wraz z młodzieżą pozaszkolną i młodymi nauczycielkami Zespół Regionalny Koliba, który pod koniec lat 40 uzyskiwał wysokie lokaty w  wojewódzkich i centralnych imprezach folklorystycznych. Przy współpracy z ks. Długopolskim w roku 1956 i 1957 w Sali Parafialnej Koliba wystawiła „ Betlejem Polskie” L. Rydla. 

                Ludność tutejsza jest nazywana góralami Babiogórcami. Jednak historia tego regionu i bliskie relacje z okolicznymi krainami spowodowały że posiadają oni naleciałości z sąsiednich krain Orawy i Podhala. Obecnie dzięki ofiarnej działalności wielu osób udało się odtworzyć wymierające zwyczaje, mowę, tradycję i śpiew. Odrodzenie tradycji, kultywowanej w domach, stało się możliwe dzięki powstałych w Sidzinie: w 1963 roku Skansenie oraz Związkowi Podhalan. Dużą rolę w kształtowaniu godności Sidzinian i poznaniu historii ich wsi miała Gazeta Parafialna Sidziniarka. Wydawana od 1994 roku pod redakcją ks. Janusza Rączki  była źródłem wielu ciekawych informacji o parafii, Sidzinie, gwarze góralskiej itp. Niestety po wyjeździe księdza w 1998 roku i ta forma apostolstwa w Sidzinie upadła.

                Wiek XXI będzie dla Sidziny wiekiem odrodzenia wielkich tradycji, kultury, turystyki itp. Już teraz na terenie parafii nastąpiło wiele pozytywnych zmian. Organizacje powstałe w poprzednich wiekach np. lasy uprawnione, ochotnicza straż pożarna, orkiestra, oddział Związku Podhalan działają bardzo prężnie. Doszły do tych organizacji nowe: Stowarzyszenie Gospodyń Sidzinianki, Dziecięcy zespół regionalny Holniki, (działający przy Związku Podhalan ), Klub Sportowy Dąb Sidzina, Koło Łowieckie itp.

                W Sidzinie Górnej zmiany koncentrowały się głównie w Kościółku, który ciągle remontowano i ozdabiano i w Domu Zakonnym Sióstr Służebniczek NMP. Obecnie po remoncie w dawnych salach lekcyjnych jest Świetlica Środowiskowa z 3 salami: plastyczną, telewizyjną i sportową z odpowiednim wyposażeniem oraz toalety. Sale szkolne na parterze zostały przekształcone w 4 pokoje 4 osobowe z łazienkami. W ten sposób stworzono odpowiednie warunki do bezpiecznego i komfortowego odpoczynku w ciszy i spokoju.

                Do wymogów Sanitarnych dostosowano też kuchnię i jadalnię. Pozostawiając jedynie piec kaflowy, który nadaje potrawom gotowanym przez siostry, jak stwierdzają turyści, inny smak. Na takim piecu można też doskonale wysuszyć grzyby i zioła zbierane przez Siostry na Sidzińskich łąkach.

                 W latach stanu wojennego gdy o wszystko było trudno Siostry rozpoczęły parzenie herbaty z ziół. Wczasowicze nazwali tą herbatę Sidzińska. Herbata ta jest parzona do dnia dzisiejszego. W jej skład, znany Siostrze Eleonorze, wchodzi około 20 ziół zbieranych  na ekologicznych łąkach i lasach Sidziny.

                W roku ubiegłym Siostry obchodziły stulecie swego pobytu w Sidzinie. Uroczystość ta zgromadziła liczną delegację Sióstr Służebniczek z Matką Generalną wraz z Asystentkami, Matkę Prowincjalną z Radą Prowincjalną, Księży Kapelanów w Tutejszym Kościółku z głównym celebransem Ks. Janem Klimkiem, Ks. Proboszczem Józefem Bafią i licznymi Księżmi Rodakami i z Dekanatu. Licznie dopisali Sidzinianie na czele z Wójtem Gminy Tempką wraz z Radą Gminy. Przybyły też liczne delegacje grup i organizacji działających na terenie Gminy ( Ochotnicza Straż Pożarna ze sztandarem, Orkiestra Strażacka, Stowarzyszenie Sidzinianki, Związek Podhalan ze sztandarem, Koło Łowickie itp.)

                Świętowanie upiększyły przedstawienia i tańce przygotowane przez członków Żywego Różańca, Stowarzyszenia Sidzinianki, Siostry Juniorystki Sióstr Służebniczek i Siostry Służebniczki z Afryki. Wspomnienia z jubileuszu utrwaliła niespotykana i wyjątkowa pogoda tego dnia. Emocji uczestnikom 100 lecia nie brakowało.

Bibliografia

 O. Władysław Czarniak OFM, Księża rodacy i duszpasterze Sidziny na przestrzeni 450 lat jej historii, Wydawnictwo Calvarianum, Kraków 2013 r.

Ks. Jakub Górka, Ksiądz Wojciech Blaszyński proboszcz w Sidzinie, Tarnów 1914r, Reprint wykonany przez Wydawnictwo „ Julita”, Bydgoszcz 2008

Informator Gminy Bystra-Sidzina

Kazimierz Leśniak, Ocalić od zapomnienia, Dzieje Sidziny 1563-2006, „ Wspólna Sprawa”,

Pielgrzymka do Ojczyzny. Przemówienia i homilie Ojca Świętego Jana Pawła II, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1982, s.195

 Za: T. Uczniak, Schronisko na Hali Krupowej, w: Sidziniarka, n.4, 26. 01. 1997, s. 3.

s. Małgorzata Radoń